Kochani, może ktoś z Was mi pomoże... W roku 2004 "znajomy" pomógł mi w uzyskaniu kredytu. Wtedy to ustnie umówiliśmy się na zapłatę mu za tę pomoc. Poza tym tuż przed uzyskaniem kredytu potrzebowałam pieniędzy i on mi je pożyczył (dosłownie na kilka godzin...) przelewając mi je na konto. Zwróciłam mu te pieniądze i zapłaciłam za pomoc sądząc, że skoro umowa jest ustna, to nie potrzebuję potwierdzenia zapłaty mu. Poza tym nie mam też dowodów na to, że zwróciłam mu te pożyczone pieniądze. Okazało się, że gość wniósł sprawę do sądu. Chce bym zapłaciła mu za wszystko jeszcze raz wraz z odsetkami liczonymi od lutego 2004 roku...

Poza tym chce również "obarczyć" mnie kosztami sądowymi... Jestem załamana, beczeć mi się chce i zła jestem na siebie za naiwność swą... I co ja mogę zrobić?...

(((