Witam!I proszę o pomoc!Z mężem dostaliśmy mieszkanie komunalne.W budynku mieszkają 4 rodziny,w tym sąsiedzi,którzy mieszkali tu przez 20lat sami.Do budynku należą tereny zielone-własność komunalki.Uciążliwi sąsiedzi twierdzą że to ich krwawica,że oni tu przez 20lat sami pracowali,włożyli dużo pieniędzy i że to ich,więc dwóm rodzinom,a więc nam i jeszcze jednej,kazali iść do sadu,a oni będą mieć pozostałe tereny.Nie chcieliśmy się na to zgodzić.W sadzie są drzewa dające cień i komary które tylko by gryzły nasze dzieci(naszego 2letniego synka i 8letnią córkę sąsiadów),poza tym jest tam mało miejsce na zabawę,natomiast pod naszym oknem jest mnóstwo słońca i przestrzeni,ale uciążliwi sąsiedzi ten teren chcą dla siebie.Podkreślam że czwarta rodzina jest neutralna.Zmęczeni sytuacją poszliśmy do Dyrektorki komunalki aby podzieliła teren w następujący sposób tzn.podwórko przed domem winno być wspólne,sad nasz i drugiej rodziny,a działka na której uciążliwi sąsiedzi sadzą warzywa niech pozostanie ich.Niestety Dyrektorka przyznała rację starszym sąsiadom i z tego względu ze oni tu już mieszkają 20lat i sami pracowali by tu tak ładnie wyglądało oddało w naszą własność tylko sad.Podkreślę jednak że sad stanowi 1/3 wszystkich terenów zielonych i w sadzie ma się zmieścić 6osób,w tym dzieci,a na pozostałej części (2/3) 4 osoby, w tym 2 osoby przyjeżdżają do domu tylko na weekend,a więc wygląda to tak jakby nadal wszystko prócz sadu należało do uciążliwych sąsiadów.Dodam że nikt za te tereny nie płaci. Podział nie został udokumentowany i dowiedzieliśmy się że Dyrektorka nie ma żadnym uprawnień by to tak dzielić.Czy to aby prawda?Do kogo po kolei powinniśmy się zgłosić?Szkoda nam naszych dzieci,które ewidentnie mają ograniczoną swobodę.Bardzo zależy mi na otrzymaniu pomocy!Z góry dziękuję!